W tamtych
latach w Szczecinie (moje rodzinne miasto) działała tylko jedna
sygnalizacja świetlna a jezdnie z "kociego łba" lub z
kostki granitowej były standardem. Nieliczne samochody jeździły
pomiędzy wypalonymi, zbombardowanymi budynkami, zerwanymi mostami.
To
było świadectwo tak niedawno zakończonej wojny. I to w takich dziwnych
czasach moi rodzice kupili nowy samochód. Było to wydarzeniem. Ojciec
był wykładowcą na Politechnice Szczecińskiej więc jego zarobki pozwalały
na taki luksus. W tym czasie, a był to rok 1957 w Szczecinie pojawiły
się 3 (dosłownie trzy Multiple) . Dzisiaj moim, już dorosłym dzieciom,
opowiadam tamte chwile, pierwsze wycieczki, kłopoty ojca z kupnem
lepszej benzyny bo ta popularna 72-oktanowa nie nadawała się zupełnie
do tak nowoczesnego samochodu.
Najczęściej
dostępnym olejem był Lux 10, który dzisiaj mógłby służyć jedynie
do smarowania łańcuchów w pile spalinowej. Mam satysfakcję że byłem
świadkiem powstania zupełnie nowego typu samochodu, samochodu, dziś
nazywanego rodzinnym, miniwanem. W tamtych latach nikt nie zdawał
sobie sprawy, że oto jest coś rewolucyjnego w motoryzacji. Włoski
FIAT w prospektach reklamowych swoją Multiplę nazywał "La 600
per 6" oraz "La 600 duplice uso". Nie muszę tego
tłumaczyć. To
były narodziny miniwanów. Doskonale pamiętam nasze wakacje, kiedy
rodzice na zmianę prowadzili samochód a ja z moim starszym bratem
mogliśmy wygodnie leżeć na rozkładanych siedzeniach, przy czym również
było jeszcze miejsce na bagaż. Po złożeniu foteli mieliśmy płaską,
bardzo obszerną podłogę z dobrym dostępem przez tylne drzwi po obu
stronach samochodu . Dodam, że ładowność Multipli to ponad 600 kg.
Z dumą mogę stwierdzic ze ojciec mój był człowiekiem praktycznym,
z perspektywy wielu lat dopiero to doceniłem.
W 1961 tato sprzedał samochód lecz zapomniał przekazać komplet zapasowych
kluczyków, które wraz z innymi kluczami domowymi wisiały w specjalnej
szafce w kuchni.
Około roku 2000 otworzyła się nowa karta historii naszej Multipli.
Będąc w Szczecinie(w 1986 przeprowadziłem się do Przemyśla), często
odwiedzałem mojego kolegę, właściciela zakładu renowacji zabytkowych
pojazdów.
|
|